<< Powrót

 

 

UKŁAD PRZESTRZENNY OSADY

Posadowiona jest na starym szlaku prowadzącym do Torunia przez Osiek nad Wisłą, Dobrzyń nad Wisłą do Płocka, w odległości 6 km na południowy wschód od Torunia. Dwie główne ulice, Pomorska i Toruńska, tworzą średniowieczną formę widlicy, wzdłuż której powstały najpierw drewniane chaty pod strzechą, później murowane, coraz częściej kryte gontem lub dachówką, kalenicowo usytuowane do swych ulic.

ZABYTKOWE BUDYNKI

Na początku Złotorii widoczne są liczne zabudowania drewniane, z XVIII i XIX wieku. Obok niewielkiej pozostałości drewnianej zabudowy, przeważa późniejsza, murowana z palonej cegły, o ceramicznych dachach i z charakterystycznym detalem architektonicznym w postaci fryzu kostkowego lub cegły w zrąb. Występują również ozdobne obramowania okien, gzymsy i w części mieszkalnej - poddasza ze szczytowym doświetleniem.
Do lat 50-tych XX wieku istniał wiekowy, drewniany młyn wodny na wysokości posesji przy ul. Toruńskiej 41, który, jak podaje F. Lampkowski, mielił tylko dwa
miesiące pożniwne i to w większości śrutę. Widocznie nie wytrzymał konkurencji młynów lubickich - Wilczego Młyna i Grabowca. Napędzany był strugą przy jej ujściu do Drwęcy. Rozebrano również dom młynarza, ale pozostał po nim piękny starodrzew.
Na początku XIX wieku nastąpiła rozbudowa sieci dróg, z układem zaznaczonym na planie z 1908 roku. Pomiędzy ulicą Pomorską i Szkolną zachował się budynek byłej szkółki ewangelickiej z połowy XIX w . Drugi drewniany budynek szkolny do lat 50-tych znajdował się w rejonie ulicy Szkolnej, przy cmentarzu ewangelickim. Część obecnego dziedzińca szkolnego znajduje się na miejscu dawnego cmentarza niemieckiego, co potwierdzają zachowane trzy tumby nagrobne.
W jednym z trzech budynków obecnej szkoły podstawowej, z charakterystycznymi ścianami z pruskiego muru, mieścił się w XIX wieku budynek Dyrekcji Zarządu Dróg Wodnych jednego ze stopni na Wiśle.

 

ZAMEK

Gród pograniczny książąt mazowieckich istniał w Złotorii od czasów wczesnego średniowiecza, broniąc ziemii dobrzyńskiej przed napadami Prusów, Litwinów i później Krzyżaków. Na jego miejscu, tj. na lewym brzegu Drwęcy u jej ujścia do Wisły, staraniem Kazimierza Wielkiego został zbudowany w 1343 roku nowy obronny zamek. Murowany, z mocnej cegły palonej, o gotyckim układzie, na planie wydłużonego prostokąta oskarpowanego. Składał się z części mieszkalnej od południa, z przybudowaną kwadratową oskarpowaną w narożnikach wieżą obronną, która jednocześnie chroniła wjazd na dziedziniec, zamknięty obwodowym, obronnym murem. Na zewnątrz od wschodu otoczony fosą, której fragmenty w stronę Drwęcy zachowały się do dziś. W stronę północną wysunięte było przedzamcze.
W 1374 roku opanował go awanturniczy kandydat do korony królewskiej, Władysław Biały – książę gniewkowski, który przy poparciu archidiakona gnieźnieńskiego, znanego kronikarza Janka z Czarnkowa próbował sięgnąć po władzę centralną. W tym celu wykradzione z grobu Kazimierza Wielkiego insygnia królewskie Janko przekazał Władysławowi, za co skazany został na banicję. Przeciw nim wystąpił Sędziwój z Szubina i Kaźko Szczeciński – ukochany wnuk Kazimierza Wielkiego, przewidziany przez niego jako następca tronu, w przypadku gdyby Ludwig Węgierski, którego matką była siostra Kazimierza Wielkiego – Elżbieta, nie pozostawił męskiego potomka.
Doszło do oblężenia zamku i przegranej, w wyniku czego niefortunny kandydat wraz z kronikarzem, podkanclerzem koronnym, musiał opuścić Złotorię i kraj. W czasie walk o zamek został ciężko ranny wnuk kazimierzowski, książę Kaźko Szczeciński, który wkrótce zmarł. W ten sposób Ludwig Węgierski pozbył się jednocześnie dwóch konkurentów do tronu. Ziemie dobrzyńską wraz z jej zamkami, w tym złotoryjskim, przekazał w lenno swemu poplecznikowi księciu Władysławowi Opolczykowi. Ten jak już wiemy okazał się zdrajcą Władysława Jagiełły wchodząc w haniebne układy z wielkim mistrzem zakonu Urikiem von Jungingenem.

Zamek zdobyty krwawo w 1409 roku przez Krzyżaków i dodatkowo zniszczony na rozkaz Jungingena utracił militarne znaczenie, którego już nigdy nie odzyskał. Nadto w części został rozebrany na początku XIX wieku. Prusacy zaniechali dalszej rozbiórki z uwagi na niezwykle mocną zaprawę murarską, której spoiny okazały się równie twarde jak cegła lub kamień. Dobrze zachowały się części murów obwodowych ze skorupami oraz fragment murów przedzamcza. Do dziś wśród nielicznych już mieszkańców krążą o nim legendy związane z osobą „Króla Chłopów”, który w czasie swego panowania miał tu kilkakrotnie przebywać, polować i gościć. Ruiny zamczyska są tematem wielu podań i legend.

Dzieje zamku w Złotorii nie były obce naszym historycznym powieściopisarzom. Józef Ignacy Kraszewski w powieści „Biały Książę” podaje literacki opis jego oblężenia z 1374 roku. Henryk Sienkiewicz umiejscowił tu śmierć matki Danusi, w wyniku zdradzieckiego napadu Krzyżaków na dwór księcia Janusza Mazowieckiego. W dniach 8–10 października 1877 w Toruniu przebywał Jan Matejko i w tym czasie zwiedzał historyczne ruiny zamku.
Według ustnej relacji z 1956 roku, wówczas prawie stuletniego organisty i nauczyciela muzyki z Dobrzejewic z okresu zaboru, Rutkowskiego, dowódcy kordonu carskiego wojsk pogranicza w Lubiczu, Fryderyk Chopin jadąc w 1825 roku z Szafarni od Dziewanowskich, wraz z ich synem Dominikiem, po drodze odwiedzili Kikół, Obrowo i Lubicz, skąd przez Nową Wieś dotarł do ruin zamczyska kazimierzowskiego w Złotorii, a stamtąd przez graniczną rzekę Drwęcę do Działowskich w Turznie. Był to sierpień 1825 roku. Wówczas młody Fryderyk zwiedził ziemię dobrzyńską i część chełmińskiej, leżącej wówczas poza ówczesną granicą Królestwa Polskiego. O pobycie Chopina w Toruniu i Turznie pisano niejednokrotnie. Prawdopodobnie też koncertował w domu pułkownika carskiego, miłośnika muzyki i Chopina, grając na czarnym klawiszowcu. Pianino to do dziś jest w posiadaniu lubickiej Szkoły Podstawowej nr 2. Wiele przemawia, że tak mogło być, jednak nie wszystkie wycieczki Fryderyka odnotowała ręka kronikarza.

POMNIKI

Z inicjatywy Zarządu Ochotniczej Straży Pożarnej, 12 września 1998 roku odbyła się uroczystość odsłonięcia obelisku z tablicą ofiar hitleryzmu z 1939 i stalinizmu z 1945 roku. Po uroczystym nabożeństwie nastąpiło odsłonięcie obelisku, którego dokonał prezes OSP Alfons Cieszyński, syn zamor­dowanego Franciszka. Proboszcz Stanowicz dokonał poświęcenia monu­mentu. Apel Poległych poprowadziła wnuczka zamordowane­go wójta i prezesa OSP Maria Błaszczyk z domu Cieszyńska, sekretarz Zarządu OSP. Rodziły się refleksje nad dzie­jami Złotorii i narodu, nad losami tych, którym zawdzięcza­my nasze dziedzictwo. Obelisk z imienną tablicą, to pomost łączący dzień dzi­siejszy z tragiczną przeszłością, to historyczny dokument patriotycznej tożsamości tej małej złotoryjskiej Ojczyzny.

W Złotorii zachowały się też dwie neogotyckie kapliczki. Jedna, murowana, znajduje się przy kościele (równa wiekiem świątyni), a druga znacznie starsza, w formie drewnianego krzyża, przy ul. Toruńskiej 59.


 

Trzecią drewnianą kaplicę spotkać można tuż obok
granicy Złotorii, w skansenie w Kaszczorku.

 

KOŚCIÓŁ

Kościółek pod wezwaniem Św. Wojciecha w czasach średniowiecznych należał do biskupa włocławskiego. W roku 1262 książę dobrzyński Kazimierz wydał zezwolenie na osadzenie między Drwęcą a Wisłą kolejnych wsi biskupich, w tym Złotorii. Pierwszy kościół złotoryjski pochodził z tego właśnie okresu i do roku 1822 był świątynią filialną parafii Dobrzejewice. W 1822 roku nastąpiła korekta obszarów diecezjalnych, w wyniku której kościół w Złotorii stał się świątynią filialną parafii w Kaszczorku, podlegającej diecezji chełmińskiej.
Rozbudowę sieci stale funkcjonujących kościołów utrudniały kłopoty kadrowe, tj. brak duchownych z pełnymi święceniami kapłańskimi oraz dokuczliwy brak ksiąg liturgicznych. Zaopatrzenie w nie każdej świątyni przekraczało możliwości polskich skryptoriów. Nic więc dziwnego, że uchwały synodalne XIII wieku przypominały o wyposażeniu otwieranych kościołów w konieczne księgi liturgiczne. Sądzić należy, że budowa kościołów grodowych miała na celu odprawianie w nich nabożeństw od czasu do czasu, mianowicie gdy do grodu lub zamku przybywał król, książę lub inny wysoki dostojnik, albo na wizytację archidiakona, bądź samego biskupa. Do takich właśnie należał w średniowieczu kościółek w Złotorii. Na miejscu pierwszego zbudowanego z bali, wzniesiono drugi murowany. Nieznana jest data jego powstania, natomiast wielce oburzający jest fakt, że został rozebrany przez armię napoleońską w 1807 roku w czasie oblężenia Torunia, a uzyskaną dobrą cegłę użyto do wznoszenia fortyfikacji wojennych. W to miejsce zrozpaczona ludność przeniosła z pobliskiego lasu pustelnię, urządzając w niej kaplicę modlitewną, która w niewyjaśnionych okolicznościach spłonęła w 1821 roku.
W 1825 oku Bartłomiej Murawski z Nowej Wsi stał się fundatorem nowego drewnianego kościoła, który przetrwał do 1904 roku. Wówczas uległ rozbiórce. Po dwóch latach, w 1906 roku oddano do użytku nowy, murowany kościół, który służy ludności do dziś. Od 1979 roku jest kościołem parafialnym w Złotorii, któremu podlega kościół filialny w Grabowcu, jako odzysk z byłego kościoła ewangelickiego.

Architektura: styl neogotycki, korpus nawy ze szczytami schodkowymi prostokątny, podparty pięcioma dwuskokowymi skarpami z dwóch stron. Wyodrębnione prezbiterium, nisze zamknięte trójbocznie z dwoma przybudówkami. W jednej z nich mieści się zakrystia. Od północy do korpusu wbudowana kwadratowa, trójkondygnacyjna wieża, zwieńczona ostrosłupowym, strzelistym dachem, z żeliwnym krzyżem na kuli. Dach nad nawą dwuspadowy, a nad prezbiterium kilkupołaciowy. Oba dachy pokryte dachówką. Wnętrze nakryte sklepieniem kolebkowym, w prezbiterium ostrołukowym.
Wystrój wnętrza i wyposażenie pochodzą z osiemnastego i dziewiętnastego wieku. Główny ołtarz z późnorenesansowymi kolumnami i barokową dekoracją. Na głównym planie obraz Matki Boskiej Śnieżnej z Dzieciątkiem Jezus. Sukienki drewniane, styl barokowy z XVII / XVIII wieku. Monstrancja regencyjna z 1738 roku, z rytą inskrypcją fundatora, którym był pleban parafii Dobrzejewice, ks. Zygmunt Kraszewski. Pacyfikał barokowy, również z rytą inskrypcją fundatora Stanisława Wejta, ofiarowany temu kościołowi 7 kwietnia 1700 roku. Cynowe lichtarze z 1728 i 1828 roku. Z trzech dzwonów mały z pruską inskrypcją z 1883, średni z 1920, produkcji ludwisarza Gosza z Włocławka i największy, bez znamion. Wokół kościoła cmentarz grzebalny rozbudowany i urządzony po zakończeniu nowej świątyni, w 1906 r. Z dwóch stron równolegle do ulic ogrodzony solidnym parkanem w stylu neogotyckim z cegły palonej. Z uwagi na zasiedlenie zamknięty od 1992 roku, czynny sporadycznie.

Wielce zasłużonym działaczem społeczno – narodowym tych parafii był ksiądz Jan Paszota, proboszcz Kaszczorka. Szczególną sympatią darzył Złotorię i jej mieszkańców, którzy w odróżnieniu od innych wsi zachowali bezwzględną polskość. Patriotyzm polskich księży katolickich uwydatnił się również w latach przełomu 1918 – 1920. Dnia 11 listopada 1918 roku powołano Straż Obywatelską na powiat toruński, jako namiastkę pierwszej polskiej władzy. Ich celem było utrzymanie porządku publicznego, ochrony życia i mienia, zapewnienie dostaw żywności itp. W jej skład między innymi weszli ks. Jan Paszota z Kaszczorka – Złotorii. Autorytet duchowieństwa katolickiego wynikał z wykształcenia, pozycji społecznej i ich patriotycznego zaangażowania. To duchowni, jako najbardziej wpływowi, byli gwarantem i wyrazicielem postaw wyborców optujących za przyłączeniem Pomorza do Polski. Domagali się wprowadzenia języka polskiego do szkół, prowadzili bezpłatną, prywatną naukę tego języka. W czołówce działaczy pozostawał nasz ks. Jan Paszota.
Już w niepodległej Polsce ks. Paszota współpracował z kółkiem rolniczym i strażą pożarną. Praca społeczna stanowiła integralną część jego pracy duszpasterskiej, sprowadzała się do krzewienia nauk religijnych, nauczania obowiązków społecznych, pracy charytatywnej i organizatorskiej wśród stowarzyszeń robotniczych i ludowych, popierania i rozwijania różnych form oświatowych. Dzięki społecznemu zaangażowaniu duchowieństwa Pomorza i Ziemi Dobrzyńskiej, rosła ilość powstających straży ogniowych, kółek rolniczych, kół gospodyń wiejskich, domów dziecka, domów dla dziewcząt, czytelni i uniwersytetów ludowych. W większości parafii działały czytelnie ludowe i zespoły artystyczne. Tak też było w Złotorii. Już w 1920 roku powstała straż ogniowa (zasługa wójta Franciszka Cieszyńskiego i proboszcza ks. Jana Paszota), a rok później uruchomiono czytelnię ludową wraz z kołem teatralnym, które prowadził kierownik szkoły Kazimierz Gliszczyński.

Za działalność patriotyczną okupant hitlerowski wziął krwawy odwet. Księdza Stanisława Główczewskiego, proboszcza Kaszczorka-Złotorii i ksiedza Jana Pronobisa, proboszcza z Grębocina aresztowano 17 września 1939. Ks. Pronobis był torturowany do utraty przytomności w remizie strażackiej, gdyż był honorowym prezesem tej straży. Potem umieszczono obu w Forcie VII. Od 26 X 1939 r. komendantem tego obozu był krwawy kat z Selbstschutzu, Karl Friedrych Strauss. Już w dwa dni po objęciu komendantury wydał rozkaz opróżnienia cel przez wywóz więźniów do lasów w Barbarce i ich rozstrzelanie. Masowa egzekucja odbyła się 28 X 1939. Księdza Konrada Klina z Lubicza aresztowano w kwietniu 1940 roku i zamordowano w Dachu 18 XI 1942, księdza Franciszka Mitręgę z Papowa Toruńskiego uśmiercono 21 IV 1940 roku w Sahsenhausen. Księży z Osieka n/Wisłą: Antoniego Tymańskiego zamordowano w Dachau w 1940 roku, a jego następcę Józefa Panka również tam, w styczniu 1943 roku. Wszyscy byli honorowymi prezesami miejscowych straży pożarnych.

W 1979 roku kościół w Złotorii przestał być filią parafii Kaszczorek. 15 września tego roku biskup chełmiński ks. Bernard Czapliński dekretem w sprawie ustanowienia samodzielnej parafii przy kościele pod wezwaniem św. Wojciecha w Złotorii nad Wisłą erygował samodzielną parafię. W tym czasie ksiądz Andrzej Klemp zdążył odbudować po pożarze historyczny Kościół w Kaszczorku. Serdecznie pożegnał się z dobrymi parafianami i awansował na proboszcza miejskiej parafii w Toruniu, na Rubinkowie III, z misją budowy nowego kościoła pod wezwaniem św. Maksymiliana Marii Kolbe. Probostwo na erygowanej parafii objął ks. Zdzisław Matuszczak, który rozpoczął pracę duszpasterską 15 września 1979 roku, a zakończył 14 marca 1986 roku, pozostawiając po sobie wdzięczną pamięć mieszkańców.

Ksiądz Krzysztof Zygmunt Stanowicz parafię objął 15 marca 1986 roku i swą posługę kapłańską na urzędzie proboszcza złotoryjskiego owocnie sprawuje osiemnasty rok. Wymienił dachówkę na kościele parafialnym w Złotorii i filialnym w Grabowcu, wraz z licznymi uzupełnieniami drewnianej konstrukcji. Zainstalował nowe zegary na wieży kościelnej. Została wmontowana stylizowana brama metalowa na przykościelny cmentarz i efektowna brama-krata w kruchcie. Wykonano także drzwi główne z twardego drewna. Położono nową instalację elektryczną wewnątrz świątyni, wraz z zewnętrznym oświetleniem lampami parkowymi. Wokół kościoła położono chodnik z kostki brukowej.
Niżej położony cmentarz z uwagi na pełne zasiedlenie został zamknięty w 1992 roku. Wystąpiła więc konieczność organizacji i budowy nowego cmentarza grzebalnego. Akt notarialny z wójtem Gminy Lubicz ksiądz Krzysztof Stanowicz podpisał 14 stycznia, a poświęcenie cmentarza nastąpiło 6 maja 1994. To miejsce szczególnej pamięci jest pod wezwaniem św. Barbary – patronki szczęśliwej śmierci. Cmentarz posiada studnię, krawężniki i usypany kopiec z dominującym krzyżem. Wkrótce kościół złotoryjski zostanie wyposażony w nowe ławki, harmonizujące stylem z wystrojem świątyni.
Obfitość faktów historycznych Złotorii ks. Stanowicz świadomie transponuje na wiarę, która oparta na wydarzeniach historycznych wymaga pośrednictwa kultury dla jej właściwego przekazu i odbioru. Dlatego kościół złotoryjski wspiera różne formy kultury środowiskowej, w tym obrady obecnego Sympozjum Ziemi Dobrzyńskiej, dla obopólnych korzyści, z poszanowaniem autonomii i wolności aktu wiary i samej kultury.

SKANSEN

W bezpośrednim sąsiedztwie Złotorii, 20 metrów od Drwęcy, na terenie Torunia, znajduje się Muzeum Etnograficzne i skansen. Park Etnograficzny w Kaszczorku jest filią Muzeum Etnograficznego w Toruniu, utworzoną w połowie lat 80-tych XX wieku. Zalążkiem parku było wykupienie zagrody gospodarsko – rybackiej położonej nad Drwęcą, niedaleko jej ujścia do Wisły. Należała ona do wielopokoleniowej złotoryjskiej rodziny Wilmanowiczów i Dymczyńskich.
Drewniana chata pochodzi z II połowy XVIII wieku i jest pokryta strzechą. Poniżej zagrody w latach 90-tych zostały wyeksponowane obiekty rybackie – wiata rybacka z Czarlina na Kaszubach, szopa na sprzęt rybacki i budy, sezonowe mieszkania rybaków. Ekspozycję wspaniale uzupełnia sprzęt pływający - tratwy flisacze, barki koszarki oraz promy. Całość znajduje się na powierzchni obejmującej ok. 8 ha. Pod koniec lat 90-tych dokończył żywota osadzony tu na prawym brzegu Drwęcy nasz ostatni bocznokołowiec, statek parowy „Kiliński”.
Obok skansenu wije się serpentynami Drwęca, która od 1961 roku na całej swej długości uznana została jako ichtiofaunistyczny rezerwat przyrody. Ochronie gatunkowej podlegają: pstrąg potokowy, łosoś, cetra i troć wędrowna. Przy ujściu Drwęcy do Wisły żyje unikalna rybka, minóg rzeczny, która posiada przyssawkę. Rzeka stanowi naturalną historyczną granicę pomiędzy Ziemią Chełmińską a Ziemią Dobrzyńską, którą można pokonać przechodząc po starym drewniany moście z charakterystycznymi izbicami.

POZOSTAŁE ATRAKCJE

Do innych atrakcji turystycznych Złotorii i okolic należą: kordon graniczny Prus i Rosji (wał ziemny), 4 budynki zaborczych strażnic granicznych, starodrzew po młynie wodnym, liczne stanowiska archeologiczne.
Kaszczorek ze Złotorią łączy XIX-wieczny most drewniany, bodaj najstarszy pośród mostów drewnianych w całym regionie. Na tym moście, wzniesionym przez Prusaków w okresie zaborów, pobierano 20 fenigów opłaty za przejazd przez Drwęcę. Ma zachowane charakterystyczne izbice i jest czynny do dziś, jako fragment szlaku rowerowego do Osieka oraz kładka dla pieszych.


W Kopaninie zachował się XVIII-wieczny cmentarz ewangelicki. Do Złotorii dopływają wycieczkowe rejsy statku WANDA, cumującego na Bulwarze Filadelfijskim w Toruniu.

 

 

W Grabowcu zachowały się ruiny młyna wodnego z XIX wieku.