<< Powrót

 

W 1946 roku Aleksander Szczepanowski i Alfons Cieszyński przystąpili do reaktywowania na terenach wokół Złotorii dawnego Polskiego Związku Łowieckiego. Na sesję Gminnej Rady Narodowej wnieśli projekt podziału i wydzierżawienia terenów łowieckich. Ówczesna Gmina Złotoria zasięgiem swym obejmowała sześć wsi: Złotorię, Kaszczorek, Kopanino, Nową Wieś, Silno i Grabowiec. Opłata dzierżawna za tereny łowne tzw. Łenuta była stosunkowo wysoka i dlatego zgłosiło się tylko czterech chętnych myśliwych.

Każdy myśliwy polował indywidualnie na swym tere­nie, z przestrzeganiem terminów odstrzału. Dużą troską myśliwych i ich udręką była systematyczna walka z kłu­sownictwem. Sidła, wnyki, pułapki, pętle, różnego kalibru maszyneria zatrzaskowa i nawet średniowieczne doły ma­skujące, dla dobijania grubej zwierzyny, mnożyły się w każ­dym lesie i zagajniku. Podejrzani o ich zastawianie wska­zywali na tzw. leśne bandy, tj. pododdziały partyzanckie Armii Krajowej, które nie złożyły broni, nie zaakceptowały Stalina i nie podporządkowały się władzy ludowej. Wal­ka z kłusownictwem była i jest niełatwym do rozwiązania problemem, mimo powszechnego potępienia społecznego.

Rok 1949 i następne - to czasy narastających „błędów i wypaczeń" okresu stalinowskiego. Dało się to wyraźnie od­czuć wobec myśliwych. Polujący niejednokrotnie utożsa­miany był z jaśnie-panem o błękitnej krwi, ostro przeciw­stawianej krwi robotniczej. Niektórzy szefowie PPR nie po­siadali wykształcenia, co sprzyjało ich bezkrytycyzmowi. Przesłuchiwania myśliwych na temat ich rodowodu, po­glądów i pochodzenia posiadanej broni, niejednokrotnie kończyły się odmowną decyzją. Tak było w przypadku myśliwego z Nowej Wsi.

W 1952 roku Sejm Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej uchwalił ustawę sankcjonującą Polski Związek Łowiecki i jego terenowe koła. W oparciu o tę ustawę działający w pojedynkę, nieliczni myśliwi z Torunia połączyli się z na­szymi myśliwymi i utworzyli w powiecie toruńskim Koło Łowieckie Nr 1 w Złotorii, które przyjęło nazwę „WISŁA". Do dotychczasowych terenów łowczych doszły dzierżaw­ne obwody Łukowa, Brąchnowa, Piwnic i Łubianki. Koło dzierżawiło dwa obwody łowieckie o ogólnej powierzchni 14.166 ha:

- obwód polny nr 132 tzw. „Kozielec", obejmujący swym zasięgiem Łysomice, Chełmżę Grzywnę, Lulkowo, Piw­nice, Grzankowo i Łubiankę o powierzchni 6.158 ha,

- obwód leśny nr 185 tzw. „Bagno", obejmujący 8.008 ha z miejscowościami Złotoria, Grabowiec, Silno, Osiek, Sąsieczno po Obrowo. Koło Łowiec­kie liczyło wówczas osiemnastu członków.

Pod prezesurą Aleksandra Szczepanowskiego, koło podej­mowało szereg zabiegów hodowlanych, w wyniku których stan zwierzyny systematycznie się powiększał. Dowodzi tego protokół ze zbiorowego polowania na zające, które odbyło się jesienią 1957 roku w okolicach Chełmży. Wów­czas na rozkładzie myśliwi wyłożyli 160 zajęcy. W tym samym roku, wcześniej dokarmiane dzikie kaczki, tak się rozmnożyły, że zniszczyły zasiewy jęczmienia pod Browiną, Grzywną, Małą Grzywną i Chełmżą. Za zniszczone plo­ny Koło musiało rolnikom zwrócić odszkodowanie, według szacunków biegłych rzeczoznawców.
Podobna sytuacja występowała w obwodzie leśnym dostarczającym grubej zwierzyny, szczególnie dzików. Te bezpardonowo atakowały ziemiopłody i polne warzywniki. Za wyrządzane szkody Koło musiało płacić według fak­tycznych strat rolniczych.

Rozrost liczebny i obszarowy Koła, walka z kłusownictwem, zabiegi pielęgnacyjne i do­karmianie zwierzyny na olbrzymim obszarze nastręczały trudności natury organizacyjnej. Z tych względów myśli­wi postanowili dokonać reorganizacji. Dotychczasowe wiel­kie Koło Nr 1 podzielono na toruńskie i złotoryjskie, które przyjęło nazwę „MŁODNIK" z siedzibą w Złotorii, o obsza­rze leśnym obejmującym 8.008 ha z 10-ma myśliwymi. Prezesem został Aleksander Szczepanowski.
W latach 1963/1964 wygasły dzierżawne umowy ło­wieckich połaci, trwające przez dziesięć poprzednich lat. W zawieraniu nowych umów zarząd Koła napotykał na ogromne trudności. Był to czas kolejnej fali kolektywiza­cji, wzmożonych wpływów sowietyzmu w płaszczyznach politycznych, ideologicznych, gospodarczych i kulturalno-obyczajowych. Czasy dawnych rewizorów carskich w uję­ciu Nikołaja Gogola znalazły u nas doskonały grunt dla ich rozwoju. Łapownictwo kwitło od sołectwa do centrali. Alek­sander Szczepanowski okazał się w tym względzie oportunistą. Wychowany w tradycyjnej rodzinie chrześcijańskiej, nie mógł pojąć, że co drugi odstrzelony gruby zwierz musi „iść" do Zarządu Ziemskiego w Toruniu. I został poskromiony. Jego Kołu decydenci z Wydziału Rolnictwa zabrali ponad 3.000 ha obszarów łow­nych od Silna po Osiek, Obrowo, Kawęczyn i Dobrzejewice.
Mimo tej straty, w samej rzeczy bardzo dotkliwej, Koło nadal prowadziło intensywną gospodarkę hodowlaną wraz z ochroną zwierzyny. W następstwie tych działań pojawi­ły się nowe gatunki zwierząt, dotąd tu nie występujące, jak: łoś, jeleń i jenot. Rocznie odstrzeliwano narzucony sobie kontyngent wynoszący 35 dzików i 40 jeleni. Jego przekroczenie groziło Sądem Koleżeńskim i bezwzględnym zawieszeniem w prawach myśliwego, do wykluczenia z Koła włącznie.

Mimo wewnętrznej dyscypliny, myśliwi zdają sobie sprawę, że nie cieszą się zbyt powszechną sympatią lud­ności. Niejednokrotnie traktowani są jako zabójcy zwierzy­ny ze szkodą dla środowiska i społeczeństwa. Jak w każdej profesji i wśród nich mogą się zdarzyć wyrodni strzelcy. Inni na polowania patrzą jak na kosztowną i krwawą zaba­wę. Wreszcie inni rozu­mieją odstrzał jako konieczność dla podtrzymania gatun­ku w dobrej jego jakości. I ci ostatni mają najwięcej racji. Dodajmy do tego obowiązek hodowli, dokarmiania i ochro­ny zwierzyny z ciągłą walką z nasilającym się kłusownic­twem, a otrzymamy realną sytuację dzisiejszego myśliwe­go.

Od początków koła łowieckiego z 1946 roku minęło ponad pół wieku. To czas ponad jednego pokolenia. Dlate­go należy przywołać pamięć o najbardziej zasłużonych Kołu myśliwych. Należeli do nich lub należą: Aleksander Szczepanowski, Alfons Cieszyński, Bernard Malinowski, Leon Hoffman, Bernard Wilmanowicz, Leon Lankauf, Józef Renke, Jerzy Kmieć, Piotr Kmieć, Bogumił Popielarski, Stani­sław Tyra, Kazimierz Gawarkiewicz, Zbigniew Szczepanowski i Andrzej Szczepanowski.

Na wieczne polowanie odeszli: Wacław Trzciński, Ber­nard Malinowski, Leon Wochna, Kazimierz Garwarkiewicz, Jerzy Staszewski, Stanisław Staszewski, Izydor Anusiak, Jerzy Kmieć, Zbigniew Namowicz, Henryk Kufel i Alek­sander Szczepanowski. Ten ostatni według kolejki w cza­sie, to założyciel Koła, jego wielokadencyjny prezes, a nade wszystko niestrudzony wychowawca mistrzów sztuki my­śliwskiej. Dokładnie po półwieczu działalności, tj. 21 kwietnia 1996 r. prezesurę Koła Łowieckiego „MŁODNIK" po ojcu Aleksandrze przejął syn Zbigniew Szczepanowski. Taka była wola wszystkich jego członków.